Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

16.03.2015
poniedziałek

Skończmy z finansowaniem religii w szkole z budżetu

16 marca 2015, poniedziałek,

Katecheza nie musi odbywać się w szkole. I nie trzeba w tym celu wypowiadać konkordatu. Wystarczy, że Kościół sam będzie musiał za nią zapłacić. Warto przyłączyć się do inicjatywy obywatelskiej, która zawiązała się po to, żeby zebrać 100 tys. podpisów i skierować odpowiednią ustawę do sejmu.

Dotychczas wszelkie dyskusje o obecności religii w szkole zamykał argument: Polska podpisała konkordat. Art. 12. mówi:

  1. Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji Państwo gwarantuje [podkreślenie L.J.], że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują [podkreślenie L.J.] zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.

Nie można udawać, że likwidacja religii w szkołach nie jest sprzeczna z umową międzynarodową, jaką podpisała Polska ze Stolicą Apostolską. Jest sprzeczna. Wypowiedzenie konkordatu byłoby jak najbardziej zasadne (narusza suwerenność i Konstytucję Rzeczpospolitej), jednak jest politycznie niemożliwe, ponieważ większość społeczeństwa byłaby zdecydowanie przeciw.

Konkordat nie mówi jednak nic o finansowaniu lekcji religii. Co oznacza, że można zmienić zapis ustawy tak, żeby finansowanie fakultatywnych przecież lekcji religii wzięły na siebie związki wyznaniowe (przede wszystkim Kościół katolicki) lub rodzice.

Argumentów jest wiele. Czy naprawdę nie mamy innego sposobu na wydanie przeszło miliarda złotych w polskiej edukacji niż finansowanie katechezy? Czy uczniowie nie mogą lepiej wykorzystać ponad 560 godzin, jakie spędzają w ciągu całej nauki na lekcjach religii (więcej niż na geografii, historii czy biologii?). Czy wygoda rodziców, którzy chcą, żeby dzieci uczestniczyły w lekcjach religii, musi oznaczać tyle niedogodności dla wszystkich innych, w tym przede wszystkim uczniów, którzy na religię nie uczęszczają (wielkich nieobecnych tej debaty)?

Z konkordatu i z praktyki wynika, że polskie państwo pozbawiło się wpływu na treść lekcji religii. Mają one charakter konfesyjny, czyli wyznaniowy. Nie mają nic wspólnego z nauką. Służą formowaniu wyznawców. Dlatego logiczne jest, że ogół podatników nie powinien ponosić w związku z tym obowiązku finansowania takich zajęć. Finansowanie katechezy powinno dokonywać się przez wspólnoty wiernych, czyli kościoły. Nie jest to sprzeczne z zapisami konkordatu.

Będą oczywiście tacy, którzy uznają zniesienie finansowania dla lekcji religii, a nie samego zapisu o organizacji tych lekcji w szkołach za kapitulację. Nie mają racji. Walka o wypowiedzenie konkordatu byłaby może głośna, ale nie miałaby szans powodzenia. Co innego z finansowaniem religii z budżetu. Katarzyna Lubnauer przytacza sondaż, według którego tylko 47 proc. Polaków chce finansowania religii z budżetu. Oznacza to, że politycy muszą poważnie potraktować argumenty tych, którzy za takim rozwiązaniem się opowiadają.

Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że kiedy Kościół (który nie jest biedną instytucją) będzie musiał przeznaczyć własne pieniądze na lekcje religii, bardzo szybko się okaże, że wcale nie są one niezbędne lub że taniej i bez żadnych dotacji można je – z pożytkiem dla uczniów i dla samego Kościoła – zorganizować w salkach parafialnych przy kościołach.

Nie ma powodów, żeby uważać, że odbędzie się to z niekorzyścią dla poziomu tych lekcji i samych uczniów. Przeciwnie. Uczęszczać będą na nie tylko ci naprawdę zainteresowani – nie podwyższeniem średniej, ale nauką Kościoła. Rodzice, jeśli będą współfinansować lekcje, także poświęcą im więcej uwagi.

Zniesienie finansowanie religii z budżetu wyświadcza przysługę nie tylko uczniom, którzy zyskają dwie dodatkowe godziny, i szkole, która otrzyma jakże potrzebne środki, np. na dodatkowe zajęcia lub lepsze wyposażenie, ale też samej religii. Kończy z fikcją, że katecheza w szkole to przedmiot jak każdy inny. Kościół, a zwłaszcza wierni, powinni dobrze wykorzystać tę szansę.

Autor: Leszek Jażdżewski

Publicysta, politolog, założyciel i redaktor naczelny liberalnego magazynu „LIBERTÉ!”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 22

Dodaj komentarz »
  1. niezły pomysł, bo na korzystanie z rozumu u polityków nie ma co liczyć, jak sami tego nie zmienimy to nikt za nas tego nie załatwi…

  2. Lubię to!

  3. No toś Pan „wsadził kij w mrowisko”!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Powinni to zrobić rodzice ,ta sprawa dotyczy ich dzieci .To żeby religia zniknęła ze szkół można zrobić szybko ,należy wprowadzić to co było w pierwotnych założeniach ,lekcje miały być na pierwszej lub ostatniej godziny lekcyjnej.

  6. Popieram w calosci.

    Z finansowaniem partii politycznych z budzetu rowniez trzeba skonczyc.

    Jest ironia ze partie polityczne i kk otumaniaja polakow jakoby to razem prowadzily Polske do raju czym rzekomo jest wolny rynek.

    I jednoczesnie ani partie polityczne ani kk nie potrafia na tym wolnym rynku zaistniec bez obciazania budzetu. Dodatkowo wobec kk nie protrzegana jest ustawa anty monopolowa ani podatkowa co jest oczywistym bezprawiem.

    Jednakze finansowanie partii politycznych z budzetu przyczynia sie do najwiekszych szkod. Majac dochod zapewniony (ale nie wypracowany) partie polityczne nie musza sie wysilac. Kazdy miernota na czele partii bedzie mial koryto, wystarczy tylko 5% glosow i nie dlatego ze jest on cos wary tylko doatego ze on wogole istnieje.

    Wobec powyzszego partie nie musza przyciagac ludzi ani zdolnych ani wybitnych ani ambitnych a dozywotni dyktatorzy patyjni swymi osobami ustalaja w nich dozwolony poziom inteligencji.

    Ani partie nie musza sie scigac w tworzeniu i wymyslaniu rozwiazan dla polskich problemow bo jakos tam bedzie a utrzymanie jest zapewnione.

    Ponadto finansowanie partii a budzetu robi z kazdych wyborow farse.

  7. Polecam artykuł Joanny Radzikowskiej pt.W co wierzą katolicy? (POLITYKA nr 11) Po ponad dwudziestoletniej indoktrynacji na koszt państwa, przybywa ludzi młodych niewierzących. Mnie to akurat ani grzeje ani ziębi, tylko jaki jest sens ładować 1.5mld złotych w przedsięwzięcie które przynosi odwrotny skutek?!

  8. Popieram. Kółka zainteresowań lub hobbyści powinni sami płacić za swoje zajęcia.

  9. Po pierwsze, podana liczba godzin religii jest błędna (i to bardzo zaniżona). Widać, że ten co ją liczył dzieci żadnych nie ma, a już z pewnością nie ma wielu takich, które przeszły pełen kurs od zerówki do matury.

    Po drugie dopóki wołania o powrót lekcji religii do budynków parafialnych nie wyjdą od środowisk ludzi wierzących dopóty będą one jałowe, i zgodnie z prawdą, uważane za kolejny atak na Kościół w Polsce wychodzący ze strony środowsk żydowskich, postkomunistycznych, lewackich, ateistycznych i/lub liberalnych. Nienawiść do Kościoła jest dla tych środowisk bardzo miłą platformą ideologicznych spotkań, nawet gdy na inne sprawy ich poglądy się różnią.

    Kościół (oczywiście niewłaściwie) uzyskał finansowanie religijnej indoktrynacji ze środków publicznych. Ale aby być uczciwym, każdy, który domaga się przerwania tego procederu powinien policzyć ileż tych publicznych środków wypada na głowę statystycznego ucznia. I porównać z wysokością funduszy, jakie sam ukradł reszcie współobywateli metodą szemranych dotacyjek na swoje fundacyjki. Które to dotacyjki udzielane są ciepłą rączką przez państwową administrację urzędasów miłościwie nam panującej PełO, przez prywatnych przedsiębiorców liczących na poparcie miłościwie nam panującej PełO, (albo wręcz pływających w mętnej wodzie przedsiębiorstwa z udziałem Skarbu Państwa) oraz zagranicznych fundacyjek, relizujacych swoją indoktrynację w Polsce, zgodnie ze swoimi obcymi interesami.

    Zapraszam do cenzurowania, jak zwykle.

  10. Racja. To jakie działania podejmujemy?

  11. Przez najbliższe 20 lat nie będzie nikogo odważnego, który ten ewidentny bandytyzm zlikwiduje !!!

  12. Polscy politycy to koniunkturalne tchórze, które idą do polityki żeby załatwiać swoje małe interesy, żaden nie pomyśli nawet żeby zrobić coś takiego jak zabrać „czarnym” kasę.

  13. Rzecz oczywista i słuszna, ale politycznie równie niemożliwa (nie mówię o stronie prawnej) jak wypowiedzenie konkordatu. Jeśli wszyscy kandydaci na prezydentów prześcigają się w czołobitności względem oficjalnej mafii, to dlatego, że ci, którzy tego nie popierają nie stanowią żadnej (ŻADNEJ) realnej siły politycznej. Przytaczane 47% nie znaczy, że pozostałe 53% zagłosuje na kandydata mającego zniesienie finansowania kk przez państwo w swoim programie (jest taki w ogóle???).
    Heh, no i prędzej krzyż zniknie z Sejmu niż mafia zrezygnuje z pieniędzy.
    A przykładowy krzyż z Sejmu nie zniknie w ciągu najbliższych 50 lat, muszą ze dwa pokolenia nowe się urodzić, by ktoś ważny w polityce z taką ideą w ogóle zaczął się liczyć (oczywiście traktuję te dwa pokolenia jako warunek konieczny, a nie dostateczny, ogłupianie trwa, a przecież młode nie znaczy mądre, wręcz przeciwnie, z zasady).

    Co nie znaczy, że drażnić nie można, czemu nie, może uda się coś uszczknąć w zamian – na przykład zniesienie religii z pierwszego miejsca na świadectwie – wzorów świadectw na pewno nie ma w konkordacie, nie ma co rozważać jak z finansowaniem.

  14. Popieram apel red. Jażdżewskiego o przyłączenie się do 100 tys. głosów o zaprzestanie finansowanie lekcji religii w przedszkolach, szkołach podstawowych i placówkach ponadpodstawowych prowadzonych przez nasze państwo i samorządy. Niech kościoły i związki wyznaniowe same finansują swoją indoktrynację dzieci i młodzieży.

  15. Nie można skończyć z finansowaniem ani religii ani partii. Gdy to zrobimy przybędzie rzesza bezrobotnych oszołomów gotowych siać terror.
    Chociaż patrzą na to bez emocji: i tak to robią.

  16. Panie Redaktorze – mądrze Pan pisze i ładnie ale co z tego? Obecnie społeczeństwa są terroryzowane przez zorganizowane, silnie umotywowane ideologicznie MNIEJSZOŚCI. W naszej ,,The Bonnie Situation” z Kościołem katolickim ta mniejszość – piszę mniejszość bo większość jest czysto formalną a ma do tej kwestii stosunek obojętno-wygodnicki – będzie miała oparcie w głównej partii opozycyjnej i najbogatszej korporacji czyli samym KRK. Do spółki zdołają rozhuśtać taką histerię, takie coniedzielne szczucie, że nie ma w tym kraju wpływowego polityka, który miałby powiedzieć: DOŚĆ. Zważywszy, że Pan w swoim wpisie napisał ,,pierdolę – na takie wybory nie idę” to kto miałby wesprzeć Pana postulowaną inicjatywę? Głosować idzie mniejszość uprawnionych a przez to waga maniaków katolickich staje się niepomierna, staje się WIĘKSZOŚCIĄ. To automatycznie uruchamia mechanizm korupcji politycznej – każda klika stara się pozyskać ową MNIEJSZOŚĆ-WIĘKSZOŚĆ a sprawdzonym sposobem na to jest przekupienie sterujących tymi matołkami cwanych hochsztapleró w czarnych sukienkach. Ci oczywiście ,,o nic nie proszą” ale skoro dają to byłoby ,,nie grzecznie odmówić”. I kto był ojcem tego mechanizmu? Tak czczony guru III RP – pan T. Mazowiecki. To on był prekursorem, potem, gdy okazało się to polityczne wydajnie każda gnida prąca do koryta lub będąca przy nim model ten twórczo powielała. Tu szczególne znów zasługi maja postkomunistyczni aparatczycy z SLD.
    Czy da się to odkręcić? Nie sądzę. Górnicy są z jednego regionu a rządem potrafili potrząsnąć a tu szczucie byłoby ogólnopolskie.

  17. Pana troska o braki w takich przedmiotach jak geografia czy inne drobiazgi jest zbędna – w naszym modelu ,,rozwoju” potrzebne jest zaszczepianie bojaźni, konformizmu, gaszenie niż rozbudzanie aktywności intelektualnej. Są to cechy pożądane i cenione na naszym rynku pracy. W naszym kraju woły robocze są w cenie a nie mędrkujący biotechnologowie itp. a ci ponad przeciętni – droga (jeszcze) wolna. Tak zawsze u nas było – potencjalni wichrzyciele albo zostawali wciągnięci pod przywilej pasożytowania albo uciekali na ,,Dzikie Pola”, dzięki czemu ludkowie boży i pobożni grzecznie pańszczyznę u panów odrabiali. A panu marzy się obalenie fundamentów obecnego ,,rozwoju”.

  18. @ janadam48
    „tylko jaki jest sens ładować 1.5mld złotych w przedsięwzięcie które przynosi odwrotny skutek?!”

    A może to po prostu dobra inwestycja w przyszłość?

  19. A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z powyższymi opiniami, łącznie z opinią autora. Uważam, że oprócz takich lekcji jak matematyka, biologia, fizyka itp potrzebne są również zajęcia z na których uczniowie dowiadują się o zasadach według których buduje się życie społeczne.Wiem, że za chwilę ktoś napisze, że to jest zadanie rodziców, ale dokładnie tak samo jest z wychowaniem seksualnym, co do którego prawdopodobnie macie jednak inne zdanie.(Ja uważam, że na jedno i na drugie powinno miejsce w szkole) Ponieważ jest to spójne ze światopoglądem, co do tematyki, należy dać wybór rodzicom/ uczniom o jakich wartościach na tych zajęciach będzie mowa. Jest to podejście jak najbardziej liberalne bo daje wybór każdemu, według jego własnego światopoglądu. Zdaniem państwa jest umożliwienie każdemu z uczniów uczęszczanie na zajęcie takie jak sam wybierze. Katolik może chodzić na religie prowadzoną przez osoby rekomendowane przez proboszcza parafii katolickiej, jego koledze protestantowi na zajęcia prowadzone przez rekomendowanego prze zbór, ateiście na zajęcia rekomendowane przez państwo. Oczywiście kuratorium powinno móc kwestionować program zajęć, jeśli podczas nich miałby dochodzić do nawoływania do nienawiści, przestępstw i innych zabronionych prawnie czynności. Proszę nie traktujcie tych zajęć tylko jako religii katolickiej. Konkordat jest umową, która obowiązuje w relacjach ze wszystkimi związkami religijnymi zarejestrowanymi w Polsce.

  20. Oczywiście – religii w szkole nie powinno być. Chyba że w prywatnej, od której urzędasom wara.
    Nie powinno też być w szkole feministek, kretyńskiego „elementarza” z bykami, idiotycznej propagandy genderu, socjalizmu i innych zboczeń.
    Jedno pytanie – kto ma to wszystko zrobić? Ministra, co swoje dziatki kształci w katolickiej szkole, z dala od dewiantów? Rodzice, którym czerwona sitwa odmawia prawa do myślenia o własnym potomstwie, udając że nie widzi milionów podpisów przeciw debilnym ukazom? A może zabobonna sekta wyznawców wiary w byle co, w horoskopy i cygańskie wróżby? Oddać szkoły we władanie fanatyków ateizmu –
    to tchórzliwe menele zwieją z wrzaskiem jak raz staną przed klasą a jakaś panna Sokołowska zapyta – czemu macie gówno w gębie?
    Przypominam, rudy folksdojcz na takie dictum schował się za nogawkę bundesmamy Merkel. I siedzi tam, trzęsąc portkami. Tak mendom bywa.

  21. gdzie jest strona, na której można składać podpisy poparcia dla tego pomysłu

  22. A teraz, przed Wielkanacą, jeszcze trzy dni laby rekolekcyjnej, też oczywiście na koszt państwa, bo nauczyciele, jeśli nawet uczniów do kościoła nie prowadzą, to przecież pensje – słusznie! – biorą. Niestety rację mają ci, którzy mówią, że nie ma u nas, i długo nie będzie, większości sejmowej, która odważyłaby się postawić KK.

  23. Podpisuję sie obydwiema rekami.

css.php