Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
okladka-liberte-w25-facebook

14.02.2017
wtorek

Wyznaczenie pola walki

14 lutego 2017, wtorek,

Świat coraz bardziej zaczyna przypominać byłą Jugosławię – poszczególne grupy zmuszone są do współistnienia, a dzielące je różnice służą jako paliwo do antagonizującej polityki w imię partykularnych celów jej autorów.

Nawet w północnoeuropejskich zamożnych społeczeństwach, które w niewielkim stopniu dotknął kryzys ekonomiczny, powstały populistyczne partie ksenofobiczne. Spójność społeczna wielokulturowych społeczeństw, co zauważył amerykański socjolog Robert Putnam, jest mniejsza niż tych homogenicznych. Europejski model socjalny z dużymi transferami społecznymi nie utrzyma się politycznie przy tym poziomie imigracji, bez niej zaś prędzej czy później zbankrutuje z przyczyn demograficznych.

Nie można cofnąć procesów globalizacji, rewolucji komunikacyjnej, dekolonizacji – w każdym razie nie bez jakiegoś ogólnoświatowego załamania, którego konsekwencje byłyby tragiczne. Jesteśmy skazani na ciągłą obecność „innego” w naszym życiu. Dlatego należy znaleźć modus vivendi, które pozwoli koegzystować odmiennościom zarówno w globalnej wiosce, jak i na poziomie państw narodowych.

Problem w tym, że eksploatacja różnic jest paliwem polityki, szczególnie w jej odsłonie z mediów społecznościowych na przestrzeni ostatnich kilku lat. Bezkonkurencyjni w tej dyscyplinie okazali się nacjonalistyczni populiści, paradoksalnie dużo skuteczniej wykorzystujący nowoczesne narzędzia komunikacji niż ich mainstreamowi antagoniści. We współczesnej polityce bardziej niż kiedykolwiek liczą się emocje. Moralizowanie czy podawanie suchych faktów nie przekona nikogo poza już przekonanymi, a i oni pozostaną zdemobilizowani, co pokazały choćby kampania referendalna w sprawie Brexitu i wybory prezydenckie w USA.

Kluczem do sukcesu jest umiejętne kształtowanie dyskursu: tworzenie ram i klisz, które oddziałują na odbiorców, wpływając na to, jak interpretują oni przekazy medialne. Debata o tym, czy imigracja z krajów islamskich nakręca terroryzm, dla przeciwników stygmatyzacji muzułmanów nie może się zakończyć sukcesem. To trochę jak próba odpowiedzi na pytanie: „Czy wciąż bije pan swoją żonę?”. Jedynym wyjściem jest stworzenie własnej przekonującej narracji.

Mamy do czynienia z prawdziwym zderzeniem kultur. W tej, do której większość z nas chciałaby się przyznawać, nie ma miejsca na lincz i odpowiedzialność zbiorową. Prawdziwy podział następuje dziś nie na linii islam–chrześcijaństwo, ale między fundamentalizmem a umiarkowaniem, między trybalizmem a obywatelskością, ciekawością wobec innego a niechęcią do wszystkiego, co „obce”.

Zamiast otaczać się zasiekami z drutów kolczastych, trzeba zwalczyć strach i odkryć na nowo ducha, który pchnął Europejczyków do wielkich odkryć geograficznych i naukowych. Przywołać w sobie otwartość dzieci, dla których inny kolor skóry czy odmienny język porozumiewania się stanowią źródło zaciekawienia, a nie przyczynę odrzucenia. Chodzi o coś więcej niż tylko o model przyjmowania imigrantów – o katalog wartości, według których funkcjonują nasze społeczeństwa. Jak możemy integrować innych, skoro nie mamy pewności, kim jesteśmy?

Nie próbujmy wyłączać mikrofonu populistom, pokonajmy ich na własnych warunkach. XXV numer „LIBERTÉ!” to pierwsze rozpoznanie terenu w tym starciu cywilizacji. Zapraszam serdecznie do lektury.

Numer do kupienia przez sklep internetowy lub w Empikach w całej Polsce

Autor: Leszek Jażdżewski

Publicysta, politolog, założyciel i redaktor naczelny liberalnego magazynu „LIBERTÉ!”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Kształtowanie dyskursu jak najbardziej, choć warto zauważyć, że dyskurs ten został w oczach części społeczeństwa mocno nadwyrężony przez fakty.

    Mamy 3mld ludzi, którzy zyskali mozliwość uczestniczenia w bogactwie, więc dla 500 mln Europejczyków będzie nieco mniej do podziału a utrzymanie transferów socjalnych na obecnym poziomie wydaje sie mało możliwe.

    Mamy populację 1,5mld ludzi na granicach UE, którzy w swoich krajach cierpią biedę i przemoc, a internet udostępnia im informację o wysokim poziomie życia w UE.

    Nadchodzą czasy trudniejsze od ostatnich lat a wizja liberalna jest arkadyjska, przeznaczona jedynie na czasy dostatku i oparta na obietnicy świetlanej przyszłości, w którą coraz mniej ludzi wierzy.

    Potrzebny jest rebranding, uzupełnienie wizji obywatelskiej o receptę na trudne czasy niedostatku i konfliktów.

  2. Art
    1. Możliwość uczestniczenia w bogactwie ma z defincji tylko klasa wyższa (ok. 1% ludności naszej planety) i wyższa klasa średnia (najwyżej jakieś 3-4% ludności naszej planety). To będzie w najlepszym przypadku jakieś 300-400 mln ludzi, góra 500 milionów. Reszta klepie biedę a nawet i nędzę. Takie są realia.
    2. Kapitalizm przetrwał te swoje dodatkowe prawie 100 lat (od Wielkiego Kryzysu lat 1930.) tylko dzięki transferom socjalnym. Ich zmniejszenie grozi zaś wybuchem rewolucji, która zniesie kapitalizm a być może przy okazji także zmiecie z powierzchni naszej planety ludzką cywilizacje a być może nawet i ludzkość, jako że przegrywający kapitaliści zapewne nie oddadzą swych bogactw bez walki.
    3. Granice można skutecznie chronić, co udowodnili nam niedawno temu Niemcy z NRD. Trzeba tylko chcieć je chronić. Środki techniczne, służące do tego celu, są bowiem od dawna dostępne.
    4. Liberalizm od początku był doktryną klasy wyższej i wyższej klasy średniej, jako że dla ponad 90% ludności naszej planety nie miał on nigdy nic realnego do zaoferowania.
    5. Kapitalizm rynkowy, nieodłączny towarzysz liberalizmu, był zawsze i nadal zresztą jest gospodarką niedoborów – niedoborów popytu i niedoboru podaży miejsc pracy (bezrobocie).
    Pozdrawiam,
    LK

  3. Panie Redaktorze,
    Wszystko można cofnąć, w tym globalizację, dekolonizację, rewolucję komunikacyjną etc.. Chrześcijaństwo zatrzymało rozwój nauki na dobrze ponad tysiąc lat, cofając nas prawie 2 tysiące lat temu do stanu niemalże sprzed V wiekiem p.n.e.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze,
    1. Owe północnoeuropejskie, pozornie tylko zamożne (jako całość) społeczeństwa, kryzys ekonomiczny dotknął najbardziej, jako że to one najbardziej zauważyły spadek swojej zamożności i spadek swoich dochodów realnych. Pamiętajmy, że najłatwiej zauważamy spadek naszych dochodów i spadek naszego stanu posiadania.
    2. Wielokulturowe państwa są z definicji niestabilne. Rozpadła się przecież nie tylko wielokulturowa Jugosławia, ale także wielokulturowy ZSRR, wielokulturowy Sudan, rozdzielił się na dwie części (muzułmańską i chrześcijańską) Timor, rozpadło się 100 lat temu wielokulturowe cesarstwo niemieckie i nawet rozpadły się te, w zasadzie tolerancyjne, wielokulturowe Austro-Węgry. Nie muszę tu chyba dodawać, że rozpadła się, i to dwa razy wielokulturowa Polska – raz pod koniec XVIII wieku (zabory) i drugi raz w roku 1939. Ten nieciekawy los czeka także wszelakie wielokulturowe państwa, jako że taka a nie inna jest naturalna dynamika ich powstania i upadku. Przetrwać mogą tylko państwa jednokulturowe, np. Iran (bezpośredni spadkobierca starożytnej Persji) oraz Japonia a w Europie Portugalia czy też Islandia bądź też państwa z olbrzymią dominacją jednej wielowiekowej kultury (Chiny).
    CDN

  6. Panie Redaktorze,
    3. Nie ma też czego takiego jak „bankructwo z przyczyn demograficznych”, jako że już dziś mamy w Europie ogromną nadwyżkę ludności. W samej tylko Eurozonie jest dziś oficjalnie ponad 18 milionów bezrobotnych, czyli więcej niż cała ludność Holandii, a eksperci ILO (MOP) szacują, że w już w obecnym (2017) roku, po raz pierwszy w historii na Ziemi może być ponad 200 mln oficjalnych bezrobotnych (a więc faktycznie kilka razy więcej, jako że owa organizacja ma przecież bardzo ograniczoną definicję bezrobotnego). A to jest zaś o 30 mln więcej niż dziesięć lat wcześniej – jeszcze przed ostatnim kryzysem gospodarczym. Realne średnie bezrobocie w UE jest zaś wyższe niż w Polsce i wynosi obecnie w okolicach 30% (w Polce około 25% siły roboczej).
    4. Problem leży więc nie w deficycie ludności, ale w jej nadmiarze, jako że postęp techniczny stopniowo wyeliminuje WSZYSTKICH ludzi z rynku pracy zastępując ich maszynami, w tym ostatnio robotami i komputerami, jako że maszyny eliminują dziś nie tylko, jak dawniej, pracowników fizycznych, ale także i umysłowych.
    5. Pisałem już na forum „Polityki”, że Kim Reynolds (vice-gubernator amerykańskiego stanu Iowa) stwierdził niedawno temu, że jeden farmer z jego stanu produkował już w roku 2010 tyle żywności, ile wystarczy dla wyżywienia 155 osób. Ilość ta zwiększała się od 73 osób w roku 1970, poprzez 129 osób w roku 1990 i 139 osób w roku 2000 do obecnych ponad 155 osób żywionych przez jednego amerykańskiego farmera. Polityka socjalna stanie się więc niebawem ważniejsza niż gospodarcza, a problemem będzie (a nawet już dziś nim jest) nadmiar ludzi, a nie ich deficyt, jako że komputery i roboty zabierają już dziś pracę robotnikom i urzędnikom, a niedługo zaczną ją zabierać menedżerom, projektantom i artystom.
    6. Dalej: według Eurostatu realna stopa bezrobocia w Niemczech wynosi obecnie prawie 12%, a więc Niemcy nie potrzebują od dawna tanich rąk do pracy, jako że maja oni tam, według oficjalnych, a więc mocno zaniżonych statystyk, prawie 2 miliony bezrobotnych, w tym ponad 300 tysięcy bezrobotnych w wieku 15 do 24 lat. Według GUSu, w III kwartale 2014 roku liczba pracujących w polskiej gospodarce wynosiła zaś nieco ponad 16 milionów (dokł. 16,063,000), a liczba oficjalnych bezrobotnych czyli liczba zarejestrowanych bezrobotnych w końcu grudnia 2014 roku wynosiła prawie dwa miliony (dokł. 1,826,000), tak więc mamy dziś prawie 18 milionów (dokł. 17,889,000) Polaków aktywnych zawodowo, z czego aż około 5 milionów de facto bezrobotnych, a więc realną stopę bezrobocia w wysokości aż 27,95%. A że pracy będzie w przyszłości tylko ubywać na skutek mechanizacji i automatyzacji, w tym szczególnie robotyzacji i komputeryzacji, to coraz większym problemem będzie dla nas nadwyżka ludności. Imigranci nie są więc nam do niczego potrzebni, jakoż że z roku na rok będzie przybywać bezrobotnych Polaków.
    7. Rozwiązanie problemu bezrobocia czyli nadwyżki ludności, w duchu liberalizmu, będzie więc tylko to zaproponowane przez Stanisława Lema w „Dziennikach gwiazdowych”, a dokładniej w Podróży 24 Ijona Tichego. Otóż problem z narastającym bezrobociem technologicznym „rozwiązano” na planecie (nomen omen) Indiotów budując tam w pełni automatyczną machinę zwaną DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego), która przerabiała owych Indiotów, na początku Proletariuszy zwanych tam „Tyrałami”, a zbędnymi przecież po całkowitym zautomatyzowaniu przemysłu, rolnictwa, handlu oraz innych usług na ich planecie, na lśniące krążki, którymi wykładano w estetyczne wzory reprezentacyjne place i ulice ich planety. Pod koniec, kiedy zabrakło już bezrobotnych Proletariuszy czyli Tyrałów, owa DUPA wzięła się za ocalałych początkowo z tego tam „Dostojnymi”. zmechanizowanego pogromu kapitalistów, nazywanych
    8. Ciekawe, że ulubiony lemolog Lema, czyli prof. Jerzy Jarzębski z UJ (oczywiście liberał), komentując dla zbiorowego wydania dzieł Lema (Interart, Warszawa, 1994) „Dzienniki gwiazdowe” a więc też i tę podróż, napisał, że to był błąd albo celowe przekręcenie kapitalistycznej rzeczywistości przez Lema, jako że, zdaniem Jarzębskiego (nota bene polonisty a nie ekonomisty) współczesny kapitalizm dawno temu rozwiązał problem bezrobocia. Cytuję: „Lem napisał swe Dzienniki z niebywałą zręcznością. Trzeba było ostatecznie zmylić cenzora — szczególnie w stalinowskich czasach dociekliwego — i napisać coś, co dałoby się odczytywać na dwa sposoby. Najlepiej widać to w Podróży dwudziestej czwartej, która na powierzchni jest kpiną z rzekomo (sic) nieuchronnych ekonomicznych sprzeczności rozsadzających kapitalistyczne demokracje. Autor ostentacyjnie pomija oczywisty fakt, że owe sprzeczności dawno już zostały na Zachodzie rozwiązane (sic). Jego niby-Ameryka nic nie wie o idei welfare state, próbuje się za to leczyć całkiem po sowiecku — przez wprowadzenie „absolutnego porządku”, a jej mechaniczny władca nie umie wyobrazić go sobie inaczej, jak w postaci deseniu układanego na polach z obywateli przerobionych w standardowe krążki. Istny „żywy obraz” z moskiewskiego czy pekińskiego stadionu!” – Jerzy Jarzębski „Spór między Munchhausenem a Guliwerem” (napisane w okolicach roku 1994) – link poniżej: http://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/dzienniki-gwiazdowe/67-poslowie-dzienniki
    9. Jak widać, kiedy nawet dobry polonista bierze się za ekonomię i politykę, to popełnia on kardynalne wręcz błędy, tyle że nie tragiczne, a wręcz tragikomiczne, jako że myli on welfare state, czyli tzw. państwo dobrobytu z likwidacją bezrobocia, nie wiedząc w swej naiwności ducha i braku nawet elementarnej wiedzy z dziedziny ekonomii i politologii, że welfare state nie jest w stanie zwalczyć przyczyn bezrobocia, a tylko może złagodzić niektóre jego skutki, że „leczenie” nieuchronnego przecież w kapitalizmie bezrobocia koniunkturalnego (cyklicznego) a szczególnie zaś technologicznego poprzez zasiłki dla bezrobotnych, nawet tak wysokie jak w najbogatszych państwach kapitalistycznych w najlepszych ich latach, czyli z grubsza w latach 1950., 1960. i 1970, jest tak samo nieskuteczne, jak leczenie nowotworów złośliwych (czyli tzw. raka) środkami znieczulającymi, w tym nawet tak silnymi jak n.p. morfina, że to jest tylko maskowanie objawów, a nie leczenie choroby toczącej dany organizm – czy to raka toczącego organizm ludzki, czy też bezrobocia toczącego społeczeństwa kapitalistyczne. Pomijam tu już to, że owo umiłowanie do estetycznych deseniów cechuje także reżymy kapitalistyczne – nie tylko III Rzeszy Hitlera czy Italii Mussoliniego a nawet i USA czy Francji – wystarczy popatrzeć na plan Waszyngtonu albo na zdjęcia lotnicze stolicy USA czy też podobnie spojrzeć na śródmieście Paryża, radykalnie przebudowane za czasów Napoleona III, aby ułatwić policji rozbijanie robotniczych manifestacji, poprzez likwidację wąskich uliczek i zastąpienie ich szerokimi, prostymi bulwarami, jakże idealnymi dla szarży dawniej kawalerii a dziś samochodów z armatkami wodnymi na obywateli protestujących przeciwko nadużyciom władzy.
    10. Co więcej, sam Lem, obawiając się negatywnego przyjęcia tej podróży w USA, odradzał swojemu tłumaczowi, czyli M. Kandlowi, przetłumaczenie tej podróży (patrz „Sława i fortuna. Listy do Michaela Kandla”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013). Niemniej Kandel przetłumaczył tę podróż, tyle że z Indiotów zrobił on Głupaków czyli Phools, aby nie obrazić Indian i Indusów (amerykańska polityczna poprawność, dochodząca obecnie do szczytów absurdu). Anglojęzyczna Wikipedia, aby uniknąć krytyki kapitalizmu, tak oto streściła tę podróż, usuwając z niej wszelakie aluzje do kapitalizmu: „Elsewhere Tichy meets a race of aliens (called “Indioci” in the Polish original, “Phools” in the English translation) who, desiring perfect harmony in their lives, entrust themselves to a machine which converts them into shiny discs to be arranged in pleasant patterns across their planet.” (Wikipedia, hasło Ijon Tichy).
    CDN

  7. Panie Redaktorze jedźmy dalej:
    1. Oczywiste też jest, że imigracja do Europy z krajów islamskich nakręca terroryzm. Bez tej imigracji, to islamscy terroryści nie mieli by się przecież gdzie schować nie mieli by oni w Europie, tak jak dziś, sytemu poparcia w postaci meczetów i islamskich organizacji – jawnych i tajnych.
    2. Umiarkowanie w walce z potężnym przeciwnikiem prowadzi zawsze do klęski, np. zachodnie umiarkowanie w stosunku do Hitlera, które utorowało mu drogę do władzy i wywołało II wojnę światową.
    3. Ciekawość wobec innych kultur zaspokajam lekturą i wycieczkami, a nie emigracją np. do Kataru, Kuwejtu czy Emiratów. Dlaczego zresztą muzułmanie tam nie emigrują?
    4. Jeżeli jesteśmy atakowani, to musimy otoczyć się barierami, w tym też zasiekami z drutu kolczatego, najlepiej pod wysokim napięciem, jako że inaczej, to przeciwnik zbyt łatwo da sobie z nami radę.
    5. Ów duch, który pchnął Europejczyków do wielkich odkryć geograficznych i naukowych, zaowocował przecież kolonializmem, w tym Holokaustem amerykańskich Indian, Holocaustem australijskich Aborygenów (w tym wybiciem do nogi całego narodu Tasmańczyków), oraz Holocaustem kongijskich Murzynów – przypominam tu, że w Kongo liberalni Belgowie zamordowali od 20 do 30 milinów tamtejszych Murzynów, czyli że zamordowali oni wielokrotne więcej Murzynów niż zdołali Niemcy wymordować Żydów. Przypomina też, że nauka dala nam gazy bojowe (noblista Haber), bombę atomową i wodorową oraz broń biologiczną.
    6. Otwartość i naiwność dzieci robią zaś z nich ofiary pedofilów, szczególnie tych w sutannach, Ale cóż, liberał ma przecież mózg dziecka, czyli że jest on z definicji niedorozwinięty umysłowo, skoro może on wypisywać aż tak straszne brednie jak to robi Pan Redaktor. 🙁

  8. Panie Redaktorze – jedźmy dalej:
    1. Oczywiste też jest, że imigracja do Europy z krajów islamskich nakręca terroryzm. Bez tej imigracji, to islamscy terroryści nie mieli by się przecież gdzie schować i nie mieli by oni w Europie, tak jak dziś, sytemu poparcia w postaci meczetów i islamskich organizacji – jawnych i tajnych.
    2. Umiarkowanie w walce z potężnym przeciwnikiem prowadzi zawsze do klęski, np. zachodnie umiarkowanie w stosunku do Hitlera, które utorowało mu drogę do władzy i wywołało II wojnę światową.
    3. Ciekawość wobec innych kultur zaspokajam lekturą i wycieczkami, a nie emigracją np. do Kataru, Kuwejtu czy Emiratów. Dlaczego zresztą muzułmanie tam nie emigrują?
    4. Jeżeli jesteśmy atakowani, to musimy otoczyć się barierami, w tym też zasiekami z drutu kolczatego, najlepiej pod wysokim napięciem, jako że inaczej, to przeciwnik zbyt łatwo da sobie z nami radę.
    5. Ów duch, który pchnął Europejczyków do wielkich odkryć geograficznych i naukowych, zaowocował przecież kolonializmem, w tym Holokaustem amerykańskich Indian, Holocaustem australijskich Aborygenów (w tym wybiciem do nogi całego narodu Tasmańczyków), oraz Holocaustem kongijskich Murzynów – przypominam tu, że w Kongo liberalni Belgowie zamordowali od 20 do 30 milinów tamtejszych Murzynów, czyli że zamordowali oni wielokrotne więcej Murzynów niż zdołali Niemcy wymordować Żydów. Przypominam też, że nauka dala nam gazy bojowe (noblista Haber), bombę atomową i wodorową oraz broń biologiczną.
    6. Otwartość i naiwność dzieci robią zaś z nich ofiary pedofilów, szczególnie tych w sutannach, Ale cóż, liberał ma przecież mózg dziecka, czyli że jest on z definicji niedorozwinięty umysłowo, skoro może on wypisywać aż tak straszne brednie jak to robi Pan Redaktor. 🙁

  9. Na koniec – Migracje są wymuszone przez kapitalizm, przez pogoń za zyskiem i produkcję dla zysku, a nie dla zaspokojenia realnych potrzeb ludności. A produkcja dla zysku oznacza także wojny – o dostęp do surowców i rynków zbytu, czyli tworzy kolejną przyczynę migracji.

  10. Unia Europejska czy też Kanada z „otwartymi ramionami” stara się przyjąć uchodźców z konfliktu syryjskiego. Jednocześnie spora cześć broni napływająca do Syrii pochodzi z krajów będących członkami tejże Unii (głównie Niemcy i Francja) oraz z Kanady, która też jest przecież producentem i eksportem broni. To jest czysta hipokryzja.
    Jak donosi najnowszy raport Kampanii Broń Kontrolowana, globalizacja przemysłu zbrojeniowego stworzyła nowe możliwości wykorzystania poważnych luk we wszystkich obecnie obowiązujących przepisach w zakresie eksportu broni, sankcjonując tym samym jej sprzedaż organizacjom i grupom łamiącym prawa człowieka oraz krajom objętym embargiem. Raport „Broń bez granic” został zaprezentowany w związku z otwarciem sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych, poświęconej kontroli zbrojeń, która może okazać się przełomowym momentem w związku z decyzją o rozpoczęciu prac nad Traktatem o Handlu Bronią (Arms Trade Treaty – ATT).
    Raport ujawnia, iż firmy z Unii Europejskiej, USA i Kanady znajdują się pośród tych, które omijają przepisy dotyczące sprzedaży broni i eksportują jej części składowe bądź zlecają ich wykonanie poza granicami swego kraju. Raport szczegółowo prezentuje metody, dzięki którym broń, w tym helikoptery szturmowe i ciężarówki bojowe, jest montowana z zagranicznych części i produkowana na licencji m. in. w Chinach, Egipcie, Indiach, Izraelu i Turcji. W raporcie opisana jest droga, jaką przebywa wytwarzana w ten sposób broń, docierając do takich miejsc jak Kolumbia, Sudan czy Uzbekistan. Tam jest nagminnie wykorzystywana do zabijania i przesiedlania ludności cywilnej, co wskazuje na natychmiastową potrzebę wypracowania jednolitych, międzynarodowych przepisów, regulujących rosnący w siłę globalny przemysł zbrojeniowy. (…)
    W Unii Europejskiej obowiązuje embargo na eksport broni do Chin; Stany Zjednoczone i Kanada odmawiają Chinom sprzedaży helikopterów szturmowych, jednak nowe chińskie helikoptery szturmowe Z-10 nie latałyby bez części i technologii firm: brytyjsko-włoskiej (AugustaWestland), kanadyjskiej (Pratt & Whitney Canada), amerykańskiej (Lord Corporation) oraz francusko-niemieckiej (Eurocopter).
    Więcej tu: http://web.amnesty.org/library/index/engPOL300422006-open&of=eng-200

  11. Kochany Pan redaktor zamiast szerzyć swoje utopijne idee mógłby zainicjować akcję kontroli urodzin na kontynencie Afryki. Wtedy miałby realistycznie szansę zrobić coś dobrego dla ludzkości. Te jego głoszone komunały nie mają oparcia w rzeczywistości i ignorują prawa rządzące społeczeństwami. Globalizm to nie jest dopust boży tylko ekstremalna forma wyzysku przeradzającego kapitalizm w feudalizm.

  12. pro-contra 24 lutego o godz. 14:43 37146
    TAK!

  13. Jak to jest? „Wyborcza” twierdzi, że w Szwecji nie ma stref wyjętych spod kontroli policji i spod szwedzkiego prawa, ale w 2016 roku szwedzka policja zidentyfikowała 53 obszary w kraju, które zostały dotknięte przestępczością, niepokojami społecznymi i gdzie jest niskie poczucie bezpieczeństwa. Te obszary zostały nieprawidłowo nazwane strefami wyjętymi spod prawa – czytamy w odpowiedzi na kolejne często powtarzane twierdzenie. Co prawda – zaznaczono – w tych miejscach policja doświadczyła trudności w wypełnianiu obowiązków. Ale – jak podkreślono – nie jest tak, że policja nie zapuszcza się na te tereny i że szwedzkie prawo tam nie obowiązuje. Resort podkreśla też, że przyczyny wspomnianych problemów są złożone i wielowymiarowe.

  14. Caly tekst Leszka Jazdzewskiego – publicysty, politologa, założyciela i redaktora naczelnego liberalnego magazynu „LIBERTÉ!” – pokazuje, ze zyje poza ZYCIEM GLOBALNEGO SWIATA.

    Jak cala polska lewica/klasa polityczna.

  15. PS.
    Zapomnialem dodac (do Jazdzewskiego) blogera jakowalski, zacnego dr politologii z Antypodow.
    Ten tez fruwa w oblokach swojej niewiedzy tak wysoko, ze strach myslec, jak bedzie ladowal, by zdazyc na kolacje …

    Smacznego.

  16. mr.off 2 marca o godz. 3:12 37150
    Ląduję zawsze poprawnie, z telemarkiem.

css.php