Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Moja polityka - Liberalny blog Leszka Jażdżewskiego Moja polityka - Liberalny blog Leszka Jażdżewskiego Moja polityka - Liberalny blog Leszka Jażdżewskiego

8.05.2015
piątek

Fejki i prawdziwi zawodnicy, część II

8 maja 2015, piątek,

Można wiele zarzucać kampanii prezydenckiej w Polsce, ale z pewnością nie to, że nie obfitowała w barwne, z braku lepszego słowa, osobowości.

Bond. Francis Bond. Coś nie pasuje, prawda? Podobne wrażenie można było odnieść na początku kampanii Dudy. Andrzeja Dudy. Właśnie, dlaczego Andrzeja a nie Piotra? Człowieka obdarzonego autentyczną charyzmą, który mógłby liczyć na poparcie także lewicowych wyborców? Duda od początku pomyślany był jako substytut. Substytut charyzmy. Substytut Kaczyńskiego. Substytut wyborczego sukcesu. Jeszcze jeden chwyt z bogatego arsenału pt. „ocieplanie wizerunku Prezesa”. Inny kandydat przywołał w ciekawym kontekście w tej kampanii „Gwiezdne Wojny”. Kaczyński liczył na efekt „Imperium kontratakuje” zamiast tego uzyskał „Atak klonów”.

PiS Dudą zrobi to, w czym wyspecjalizował się w ostatnich 9 latach – przegra zachowując twarz. PiS w walce z PO są jak Anglicy strzelający karne w mistrzostwach świata z Niemcami. Predestynowani do tego, żeby odpaść.

Janusz Palikot, człowiek o wielu twarzach (czy o równie wielu życiach?). Jego tragedia jest tragedią aktora, który karierę zrobił w podrzędnych serialach, aż nagle odkrył dla siebie teatr dramatyczny. Wreszcie jest autentyczny, wreszcie robi to, czego zawsze chciał. Mówi „z serca”. Ale nikt mu nie wierzy. Wszyscy podejrzewają szwindel. „Życie imituje sztukę”, mówił Oscar Wilde. Podobnie polityka. Jeśli zawsze grałeś drobnego cwaniaczka, choćbyś z manier, przekonania i urodzenia był samym księciem Walii, wszyscy i tak będą ci pamiętać jak odgaszałeś peta, nawet jeśli dziś mówisz do nich Szekspirem.

Tanajno gdyby nie był zupełnie niepoważny mógłby być nawet ciekawy. Z programu i przekonań liberalny, próbuje godzić liberalizm z demokracją bezpośrednią. Tanajno, który ma wszelkie szanse poznać osobiście swoich wszystkich wyborców powinien wyposażyć ich w joystick do sterowania przyszłym prezydentem.

Przy wszystkich zastrzeżeniach, jeśli jest kandydat, który byłby ciekawym rozmówcą i jednocześnie przeciwwagą dla Bronisława Komorowskiego w prezydenckiej debacie, byłby to Paweł Tanajno. Także pod względem skali poparcia.

O urzędującym prezydencie trudno coś powiedzieć na pewno, ponieważ odmówił udziału w przedwyborczym show pt. „Jeden na dziesięciu”. Poza tym, przez cały okres kampanii zachowywał się jakby wygrał już program „Miliard w rozumie” i dziwił się, że rodacy jeszcze tego odcinka nie mieli okazji obejrzeć. Główny problem Komorowskiego? Po tym jak zgolił wąsy nie ma na czym zawiesić oka. – „Na kogo zamierzasz głosować?” – pytają Sztuczne Fiołki. -„Na nikogo”. – „Tak, tak, ja niestety również na Komorowskiego”.

P.S.

Zostałem poinformowany, że w wyborach prezydenckich startuje jeszcze niejaki Jacek Wilk. W kwestii Wilka, jak mawiają posłowie i ludzie służb „nie mam wiedzy”, więc jedyne na co byłoby mnie stać, to prostackie żarty z nazwiska, czego wyrafinowani czytelnicy „Polityki” z pewnością by nie znieśli.

Autor: Leszek Jażdżewski

Publicysta, politolog, założyciel i redaktor naczelny liberalnego magazynu „LIBERTÉ!”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. W tym politycznym ZOO wilk był potrzebny.

  2. I co Jażdżewski kto tu jest Anglikiem, który strzela tylko gole podczas, gdy Niemcy wygrywają. Duda górą. Nie pomogły brudne sztuczki i prowokacje PO z SKOKAMI oraz rozliczeniami za kilometrówki.

  3. Cenzura prawda w oczy boli

  4. Niestety tutaj szanowny autor się pomylił, pan Duda wygrał pierwszą turę i wszystkie znaki na niebie wskazują, że idzie po zwycięstwo. Powiem szczerze bawi mnie argument tak często wysuwany przez przeciwników PiS, że Duda będzie sterowany z tylnego siedzenia jak Marcinkiewicz lub swego czasu Buzek. Czy nie zauważacie, że ta sytuacja dotyczyła relacji premier – szef partii, który faktycznie mógł jedną decyzją zdmuchnąć malowanego szefa rządu. Duda w momencie zdobycia mandatu staje się całkiem niezależny od Kaczyńskiego, tak samo jak Kopacz może nagwizdać Komorowskiemu !!!

css.php